Dziękuję ci Panie za zieloność lasu Za granat i błękit na tafli jeziora Za lot Jaskółki mknącej spod okapu I purpurę nieba wieczorową porą Dziękuję ci Ojcze za burzowe niebo Taniec błyskawic i galop obłoków Za szum traw na łące i spróchniałe drzewo I za święte świętych – czyli święty spokój
laj laj laj…,
Za łany ozdobne koniczyny białej Czerwoność maków i malw uroczystych I za taniec pyłu wiatrem oszalały Za wieczór zamglony i poranek dżdżysty Dziękuję ci ojcze za gościnne progi I za zapach chleba krojonego świtem Za słowa przyjaciół i za spokój błogi I za życie które w końcu można nazwać życiem
laj laj laj…,
Dziękuję ci Ojcze za wędrowne szlaki Które jak nici zaplatasz u celu Gdzie dźwięki i słowa jak wędrowne ptaki Wzlatują pod niebo zrodzone z serc wielu Dziękuję za łaskę za jej tajemnicę Za pojęcie tego co zrozumieć trzeba I za modlitwy w smutku i w zachwycie
I za niebo które niebem jest tak blisko nieba